W normalnych czasach można by zapytać: po co iść na kolejne spotkanie z prezydentem? Czy z takiej rozmowy wyniknie coś więcej niż zdjęcie, kilka uprzejmych zdań i notatka w miejskim serwisie? To pytanie jest zasadne. Zwłaszcza w Krakowie, gdzie mieszkańcy niejednokrotnie słyszeli już: „analizujemy”, „czekamy na zabezpieczenie środków”, „zadanie jest w planach”, „sprawa wymaga uzgodnień”.
Ale właśnie dlatego warto iść.
5 maja o godz. 18.00 w Szkole Podstawowej nr 105 na os. Słonecznym 12 odbędzie się kolejne spotkanie z cyklu „Ławka dialogu”. Tym razem zaproszenie kierowane jest szczególnie do mieszkańców osiedli: Słoneczne, Szklane Domy, Zielone, Szkolne, Hutnicze, Wandy oraz Na Skarpie. Miasto opisuje to spotkanie jako otwartą rozmowę o sprawach lokalnych: infrastrukturze, zieleni, problemach społecznych i codziennych potrzebach mieszkańców.
I tu pojawia się druga, bardzo ważna okoliczność: jesteśmy w sytuacji przedreferendalnej. Krajowe Biuro Wyborcze informuje, że referendum w sprawie odwołania Prezydenta Miasta Krakowa oraz Rady Miasta Krakowa zostało zarządzone na 24 maja 2026 r. Wniosek referendalny został złożony przez wyborców gminy Kraków 11 marca 2026 r. (Państwowa Komisja Wyborcza) To oznacza, że politycznie wszystko może się zmienić. Może zmienić się prezydent. Może zmienić się Rada Miasta. Może zmienić się układ sił, priorytety, tempo decyzji i odpowiedzialność za obietnice.
Czy to osłabia sens spotkania? Moim zdaniem przeciwnie.
Właśnie teraz każde publiczne pytanie, każda konkretna sprawa i każda odpowiedź udzielona mieszkańcom ma większe znaczenie niż zwykle. Bo jeśli władza deklaruje otwartość – trzeba przyjść i sprawdzić, czy to otwartość realna. Jeśli miasto chce rozmawiać – trzeba mówić konkretnie. Jeśli prezydent i Rada Miasta są dziś pod szczególną presją mieszkańców, to Nowa Huta nie powinna stać z boku i komentować spod bloku, że „i tak nic z tego nie będzie”. Nowa Huta powinna przyjść, zadać pytania i zawalczyć o swoje.
Nie chodzi o awanturę. Chodzi o skuteczność.
Poprzednia „Ławka dialogu” w Nowej Huccie pokazała, że takie spotkania nie muszą kończyć się wyłącznie na rozmowie. Po spotkaniu z 30 października 2025 r. opublikowano zestaw pytań mieszkańców i odpowiedzi miejskich jednostek. Były tam konkretne tematy: remont alei Przyjaźni (niebawem ruszy!), ul. Bulwarowej, oświetlenie, przejścia dla pieszych, miejsca parkingowe, Kopiec Wandy (są już konkrety!), podwórka, place zabaw i zieleń. (Kraków w dobrym kierunku) Oczywiście – odpowiedź to jeszcze nie wykonanie. Ale odpowiedź publiczna zostawia ślad. A ślad w administracji bywa początkiem nacisku, kontroli i dalszych działań.
Dlatego mieszkańcy powinni przyjść nie tylko z emocją, ale też z listą spraw. Z nazwą ulicy. Z numerem osiedla. Ze zdjęciem chodnika. Z pytaniem: kiedy, za ile, z jakiego programu, w którym budżecie i kto za to odpowiada?
Bo Nowa Huta ma sprawy, których nie da się już dłużej zamiatać pod dywan. Są podwórka czekające na rewitalizację. Są drogi osiedlowe i miejsca postojowe wymagające uporządkowania. Są chodniki, po których chodzą seniorzy, dzieci i osoby z niepełnosprawnościami. Są murki, zieleńce, place zabaw, przejścia dla pieszych, oświetlenie, bezpieczeństwo i wielkie tematy symboliczne: Kopiec Wandy, Łąki Nowohuckie, Zalew Nowohucki, Dłubnia, centrum starej Nowej Huty.
I teraz ważne: Rada Dzielnicy oraz mieszkańcy mają prawo i obowiązek takie sprawy podnosić.
Referendum może zmienić wiele. Ale nie zmieni jednego: potrzeby Nowej Huty pozostaną. Dziury w chodnikach nie znikną od samej zmiany politycznej temperatury. Zaniedbane podwórka nie odnowią się same. Brak miejsc postojowych nie rozwiąże się dlatego, że kampania referendalna podgrzewa emocje. Zieleń, bezpieczeństwo, remonty, komunikacja, zabytki i lokalna infrastruktura potrzebują decyzji, pieniędzy i konsekwencji.
Dlatego warto iść.
Nie po to, żeby klaskać. Nie po to, żeby przeszkadzać. Nie po to, żeby być tłem dla czyjejkolwiek polityki. Warto iść po to, żeby powiedzieć Prezydentowi Krakowa prosto w oczy: tu mieszkamy, tu płacimy podatki, tu wychowujemy dzieci, tu starzeją się nasi rodzice, tu codziennie chodzimy po tych samych chodnikach, drogach i skwerach. I chcemy wiedzieć, kiedy Nowa Huta dostanie realne decyzje, a nie tylko kolejne zapowiedzi.
Można mieć wątpliwości. Nawet trzeba je mieć. Zdrowa demokracja zaczyna się od pytania: „czy to ma sens?”. Ale dobra obywatelskość polega na tym, że mimo wątpliwości idziemy tam, gdzie można coś powiedzieć, zapisać, wymusić, dopilnować i później rozliczyć.
Może ta „Ławka dialogu” jest elementem przedreferendalnego otwarcia. Może jest odpowiedzią na społeczne otrzeźwienie. Może władza w Krakowie słyszy dziś mieszkańców uważniej, bo wie, że mieszkańcy zaczęli głośniej mówić. Jeżeli tak – tym bardziej nie wolno tego momentu zmarnować.
Nowa Huta nie powinna czekać, aż ktoś łaskawie wpisze ją na listę priorytetów. Nowa Huta powinna przyjść z własną listą.
Dlatego zapraszam mieszkańców: przyjdźmy 5 maja. Przyjdźmy spokojnie, konkretnie i merytorycznie. Weźmy ze sobą pytania, problemy i propozycje. Bo są sprawy, które naprawdę warto powiedzieć Prezydentowi prosto w oczy.
A potem trzeba będzie zrobić najważniejsze: wrócić do tych odpowiedzi i sprawdzić, co z nich zostało zrealizowane.
Źródło: „Ławka dialogu” wraca do Nowej Huty – Oficjalny serwis miejski – Magiczny Kraków

Z drugiej strony polityk, który piastuje urząd, ale spodziewamy się jego dymisji w ciągu kilku miesięcy raczej nie wzbudza zainteresowania. Zwłaszcza, że w wiadomej sprawie BYŁ OSTRZEGANY, ale się uparł przy swoim, prezentując głupotę i arogancję. Myślę zatem, że poczekam na następcę i jeśli będą jakieś spotkania, to pomyslę o udziale w nich.
Pozdrawiam.