Przebudowa torów to nie tylko sprawa huty

Artykuł o modernizacji ponad 200 kilometrów infrastruktury kolejowej na terenie ArcelorMittal Kraków wielu osobom może wydawać się wiadomością skierowaną wyłącznie do branży przemysłowej. Firma przebudowuje układ kolejowy, aby dostosować go do nowego modelu produkcji i logistyki. To ogromne przedsięwzięcie, które ma usprawnić funkcjonowanie zakładu na kolejne lata. 

Ja patrzę na tę informację trochę inaczej.

Każda tak duża inwestycja jest również okazją do rozmowy o tym, co może zyskać miasto i mieszkańcy. Nie oznacza to, że wszystkie pomysły są możliwe do realizacji. Nie oznacza nawet, że są prawdopodobne. Ale wiem jedno.

Jeżeli nikt nie zapyta – odpowiedź zawsze będzie brzmiała “nie”.

Źródło mapy: OpenRailwayMap, dane © autorzy OpenStreetMap, licencja ODbL; warstwa mapowa OpenRailwayMap, CC BY-SA 2.0.

Czy kolej mogłaby kiedyś służyć także mieszkańcom?

Od wielu miesięcy piszę na blogu o potrzebie lepszego wykorzystania kolei we wschodniej części Krakowa.

We wrześniu zostanie oddany parking Park&Ride przy przystanku PKP Kościelniki, o którym również już pisałem. To ważny krok w kierunku zachęcania mieszkańców do pozostawiania samochodu i dalszej podróży koleją.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie.

Czy podczas przebudowy infrastruktury ArcelorMittal warto zapytać spółkę, czy w przyszłości widzi możliwość współpracy z miastem w zakresie wykorzystania fragmentu infrastruktury kolejowej?

Brzmi odważnie? Być może.

Ale przecież dziś na terenie huty istnieje rozbudowany układ torowy. Modernizacja obejmie około 207 kilometrów torów, a firma projektuje go praktycznie od nowa pod przyszłe potrzeby logistyczne. 

Może więc warto zapytać:

  • czy istnieje możliwość pozostawienia odpowiednich rezerw,
  • czy część infrastruktury mogłaby kiedyś zostać wykorzystana wspólnie z miastem,
  • czy możliwe byłoby stworzenie połączenia kolejowego od PKP Kościelniki do rejonu Pleszowa i tamtejszej zajezdni tramwajowej, a w przyszłości nawet w okolice głównych bram kombinatu (metro)?

To oczywiście bardzo odległa perspektywa. Ale przecież właśnie tak rodzą się największe inwestycje. Od jednego pytania.

Zwłaszcza że w dyskusjach o przyszłym metrze coraz częściej wskazuje się okolice kombinatu jako jeden z ważnych punktów przyszłego systemu transportowego.

Droga rowerowa do Kopca Wandy

Drugim pytaniem, które – moim zdaniem – warto zadać właśnie teraz, jest temat odciętego połączenia pieszo-rowerowego od ul. Ujastek (Kombinat) do Kopca Wandy.

Miasto wykonało już analizy i audyty. Problem polega na tym, że bez porozumienia z właścicielem terenów, czyli ArcelorMittal, temat stoi w miejscu. Czy obecna przebudowa układu torowego nie jest najlepszym momentem, aby usiąść do stołu?

Może udałoby się pozostawić odpowiedni pas terenu. Może udałoby się wspólnie wypracować rozwiązanie. Może nie od razu. Ale przecież rozmowy nic nie kosztują. A mieszkańcy od dawna czekają na bezpieczne połączenie z Kopcem Wandy tak przecież naturalnym jadąc od strony al. Solidarności.

Połączenie pieszo-rowerowe w ciągu al. Solidarności i ul. Ptaszyckiego z ul. Igołomską – koncepcja wielowariantowa i wielobranżowa

To miejsce, o którego rozwój zabiegam od lat – od ograniczenia hałasu z S7, przez ochronę jego walorów krajobrazowych, aż po poprawę dostępności.

Warto zapytać także o…

Skoro ArcelorMittal prowadzi dziś jedną z największych reorganizacji infrastruktury od wielu lat, to może jest również dobry moment, aby zapytać o inne sprawy ważne dla mieszkańców.

Na przykład:

  • uporządkowanie własnościowe terenów przy Kopcu Wandy,
  • możliwość lepszego powiązania terenów przemysłowych z miejską siecią dróg rowerowych,
  • współpracę przy zazielenianiu i zagospodarowaniu przestrzeni granicznych pomiędzy hutą a miastem,
  • czy pozostawiane lub likwidowane tereny infrastrukturalne mogłyby w przyszłości służyć również bezpośrednio mieszkańcom.

Nie wszystkie odpowiedzi będą pozytywne.

Ale każda odpowiedź będzie lepsza od ciszy.

Tak powinna wyglądać współpraca miasta z przedsiębiorcami

Jestem daleki od polityki, która polega wyłącznie na krytykowaniu.

Znacznie bardziej wierzę w rozmowę.

Miasto i przedsiębiorcy nie powinni funkcjonować obok siebie. Powinni współpracować. Bo na końcu zawsze chodzi o mieszkańców. Dlatego uważam, że dziś piłka jest również po stronie Rady Miasta Krakowa oraz radnych miejskich z Nowej Huty. To oni mają narzędzia, aby zadawać pytania. To oni mogą rozpocząć rozmowę. To oni mogą sprawdzić, czy w tych zmianach jest miejsce również na interes mieszkańców.

Może odpowiedź będzie negatywna.

A może okaże się, że właśnie teraz otwierają się drzwi, które przez wiele lat pozostawały zamknięte.

Nie dowiemy się tego, jeśli nikt nie zapuka.

By Marcin Pawlik

Nowohucianin, Radny Dzielnicy XVIII Nowa Huta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×