Drodzy Nowohucianie,
lubię takie dni: ktoś wreszcie mówi „tak” przyrodzie. Zarząd Województwa Małopolskiego rozdzielił blisko 55 mln zł z programu Fundusze Europejskie dla Małopolski. Dla Krakowa — a więc i dla nas — są w tym pieniądze na Zalew Nowohucki: oczyszczenie zbiornika, ukształtowanie brzegów wyspy, odtworzenie stref roślinności. Ponad 25 mln zł dofinansowania, prawie 30 mln zł wartości całego projektu. Brzmi jak plan, brzmi jak oddech dla natury. I za to naprawdę dziękuję.
Zalew Nowohucki to lustro Dłubni: czystość zaczyna się w rzece
Jest jednak jedno „ale”, które — mam wrażenie — wszyscy czujemy pod skórą. Zalew jest lustrem. A lustro, nawet jeśli co sezon polerować, i tak pokaże to, co płynie z kranu. Nasz „kran” to Dłubnia. To z niej, przez kanał Młynówka zaczynający się na jazie w Bieńczycach, Zalew dostaje wodę. Jeśli Dłubnia będzie czysta — czysty będzie i Zalew. Proste jak woda.
Renaturyzacja Dłubni: projekt Wód Polskich od Zesławic po Wisłę
Dlatego cieszę się z każdej złotówki „tu”, na brzegu. Ale gdy mówimy o jakości wody w Zalewie, sens podpowiada, by kolejne złotówki popłynęły „pod prąd”, do źródła problemu. I mamy ku temu nie tylko intuicję, ale i gotową ścieżkę: 24 marca 2025 r. Wody Polskie podpisały umowę na opracowanie koncepcji renaturyzacji Dłubni — od Zesławic aż po ujście do Wisły. Dokument ma wskazać konkretne działania podnoszące jakość wody i bioróżnorodność oraz nadające dolinie rzeki bardziej naturalny charakter. Innymi słowy: jest projekt w przygotowaniu, jest logika, są cele. Brakuje tylko… paliwa finansowego. Dokładnie takiego, jakie właśnie trafiło do Małopolski.
Prewencja w zlewni zamiast doraźnych zabiegów nad Zalewem
Co to znaczy w praktyce? Mniej „gaszenia alg” na końcu, więcej prewencji na początku: separatory i ogrody deszczowe przy drogach, uszczelnianie nielegalnych zrzutów, zielone bufory nad rzeką, likwidacja barier tam, gdzie można przywrócić naturalny brzeg. Renaturyzacja to nie poetyckie hasło – to zestaw sprawdzonych technik, które działają w zlewni, zanim problemy dopłyną do naszego lustra. (A kto śledził ostatnie alarmy o jakości wody w okolicy, ten wie, że reagowanie na skutki zawsze przychodzi za późno).
Apel: kierujmy środki „pod prąd”, w stronę Dłubni
Moja propozycja – nasza, nowohucka – jest więc prosta i uparta zarazem: tak, róbmy porządek nad Zalewem. Ale jeszcze odważniej inwestujmy w Dłubnię, bo to ona decyduje, co zobaczymy w środku lata w tafli Zalewu: sinice czy słońce. I skoro już wiemy, że są europejskie pieniądze na bioróżnorodność i wodę, powiedzmy głośno: te środki idealnie pasują do renaturyzacji Dłubni, nad którą Wody Polskie już pracują. Niech strumień finansowania popłynie tam, skąd bierze się nasza codzienna jakość życia – do rzeki, która nas zasila.
Czysta Dłubnia = Czysty Zalew Nowohucki
Nowa Huta ma prawo do czystej wody. Czysta Dłubnia to czysty Zalew Nowohucki — żadnej magii, sama hydrologia. A my, mieszkańcy, mamy prawo wymagać, by kolejne decyzje były tak samo odważne, jak oczywiste: zamiast polerować lustro, zadbajmy o wodę w kranie. Wtedy wszystko, co zobaczymy w tafli, będzie po prostu piękniejsze.

[…] znów poczeka. Bo… brakuje papierów Aleja Róż. Piękno o jeden krawężnik za wysoko Nowa Huta: renaturyzacja Dłubni to czysty Zalew Nowohucki Czy Nowa Huta boi się leczenia jeży? 8 punktów dla nowej Rzeczniczki ds. Zwierząt w […]