Za oknem kapie – i dobrze. W telewizji wciąż słyszymy o „mokrym lecie”, w Wiśle pod Wawelem poziom jakby nie drgnął, w Zalewie Nowohuckim wody po korek… gdzie ta słynna susza? A no wszędzie dookoła nas. Zimy bez grama śniegu, retencja jak durszlak, a „pełne” koryta utrzymują przede wszystkim stopnie wodne i urządzenia piętrzące – tak na Wiśle, jak i na naszym Zalewie Nowohuckim. Na co dzień tego nie widać. Widać to na Dłubni.

Bywam tam często i nie pamiętam takiego roku. Miejsce startu Szlaku Kajakowego Dłubnia-Nowa Huta cofnęło się o blisko dwa metry, szerokość nurtu z około siedmiu skurczyła się miejscami do trzech. Odsłonięte kamienie mówią wprost: nie ma wody. A jeśli ktoś powie: „przecież zbiornik w Zesławicach reguluje przepływ” – odpowiem: tak, jeśli ma z czego. Dziś częściej więcej zatrzymuje, niż oddaje.
Skąd się bierze susza, skoro „padało”?
Z naszych dachów, ulic, placów i parkingów woda spływa błyskawicznie do kanalizacji, a stamtąd – do rzeki. W efekcie po deszczu chwilę jest jej za dużo, a potem za mało. Zamiast zasilać glebę i podziemne zasoby, woda ucieka. A okresy upałów trwają dłużej niż jeden dzień opadów.
Lekcja hydrologii dla miasta jest prosta: zatrzymajmy wodę tam, gdzie spadła. Niech wsiąka w trawniki i zieleńce wokół naszych bloków, niech „karmi” drzewa i powoli wraca do cieków. Gąbka zamiast zjeżdżalni.
Co z tego mamy – konkretnie?
- Chłodniejsze podwórka i ulice – mniej efektu miejskiej wyspy ciepła.
- Zdrowsze drzewa i trawniki – mniejsze koszty podlewania latem.
- Mniej podtopień po ulewach – woda rozlewa się w zieleni, nie w piwnicach.
- Czystsze rzeki i Zalew – mniej zanieczyszczeń z pierwszego spłukania ulic lecących prosto do koryt.
- Uzupełnianie wód gruntowych – stabilniejsze przepływy w Dłubni w czasie suszy.
- Większa bioróżnorodność – mikrooazy dla owadów, ptaków i małych kręgowców.
- Niższe rachunki – mniej wody z sieci na podlewanie, mniejsze opłaty za odprowadzanie deszczówki przy sensownej retencji.
- Lepsza jakość powietrza i komfort życia – wilgotna zieleń filtruje i nawilża.
- Estetyka i wartość nieruchomości – zielone, zadbane wnętrza osiedli zwyczajnie zyskują.
- Bezpieczeństwo – uspokojenie spływu i mniejsza erozja chodników, skarp, koryt.
Co możemy zrobić od ręki (na osiedlu i w mieście)?
- Ogrody deszczowe przy rynnach i na skwerach.
- Przelewy krawężnikowe i rzygacze do mis przydrzewnych, by deszcz z ulic trafiał do zieleni.
- Nawierzchnie przepuszczalne na miejscach postojowych i dojściach.
- Skrzynki rozsączające / studnie chłonne przy budynkach.
- Beczki i zbiorniki na deszczówkę do podlewania (nawet te „balkonowe”).
- Zielone dachy i ogródki w donicach – mikroretencja też liczy litry.
- Rozszczelnienia istniejących betonowych „pustyń” – pasy ziemi pod nasadzenia, nowe trawniki retencyjne.
- Pasów zieleni przyulicznej nie kosimy „na łyso” w upał – trawa to naturalna gąbka.
Zróbmy to systemowo
Piszcie do Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie oraz do Ogrodniczki Miejskiej o projekty mikro-retencji przy modernizacjach i remontach prowadzonych w Waszej najbliższej okolicy, szukajcie możliwości uzyskania wsparcia, piszcie projekty, składajcie wnioski – Budżet Obywatelski, Inicjatywa Lokalna; rozmawiajcie z zarządami wspólnot o zielono-niebieskich standardach przy inwestycjach waszej wspólnoty czy spółdzielni. Wspólnota, szkoła, parafia, przedsiębiorcy – każdy ma powierzchnie, które mogą zacząć pracować dla wody.
Podpowiedź do maila / wniosku:
Prosimy o audyt/zaprojektowanie/wykonanie mikro-retencji w [adres/teren]: ogrody deszczowe przy rynnach, przelewy krawężnikowe do pasów zieleni, nawierzchnie przepuszczalne na miejscach postojowych, skrzynki rozsączające oraz nasadzenia drzew z dużą misą chłonną. Uzasadnienie: ograniczenie skutków suszy i fal upałów, poprawa kondycji zieleni, mniejsze ryzyko podtopień, oszczędności i poprawa mikroklimatu.
Na zdjęciu do tego tekstu widać odsłonięte, porośnięte mchem kamienie w korycie Dłubni – świadectwo, jak szybko woda ucieka, gdy nie nauczymy się jej zatrzymywać. Dlatego kiedy dziś stuka o parapet, cieszmy się deszczem. Ale jeszcze bardziej cieszmy się każdym litrem, który zatrzymamy w zlewni. To najtańszy „plan antysuszy” dla Nowej Huty – i najpewniejsza droga do żywej Czystej Dłubni oraz czystszego Zalewu Nowohuckiego.
Chcesz wdrożyć mikro-retencję na swoim osiedlu? Zostaw wiadomość na mojej stronie Facebook – podpowiem, od czego zacząć.
Zapisz się do mojego newslettera!
